Megavideo
Dodane przez Konrad102 dnia Styczeń 20 2012 15:28:34
FBI zamknęło popularny serwis dzielenia się plikami Megaupload w związku z zarzutami o piractwo. W ramach odwetu grupa haktywistów Anonymous przypuściła atak na strony amerykańskiego rządu, wytwórni filmowych i muzycznych oraz organizacji antypirackich.

Akcja przeprowadzona przez agentów federalnych polegała na serii aresztowań na terenie Stanów Zjednoczonych i Nowej Zelandii, gdzie zatrzymano 37-letniego Kim Schmitza, założyciela strony. Z internetu zniknęła także oczywiście strona Megaupload.com, często wykorzystywana przez internautów do umieszczania pirackich plików. Polacy korzystali z niej regularnie.

Na reakcję ze strony Grupa Anonymous nie trzeba było czekać długo. Wczoraj (20 stycznia) w okolicach 23:00 godziny czasu polskiego wyłączyli oni stronę internetową Departamentu Sprawiedliwości USA, organizacji RIAA walczącej z piratami, wytwórni muzycznej Universal Music Group oraz szereg innych stron. Atak objął nawet stronę FBI, a także witrynę polskiego Stowarzyszenia Autorów ZAiKS. Większość z tych stron rano czasu polskiego działała już prawidłowo. Był to największy atak Anonymous w historii działalności tej grupy. Firma Akamai podała, że udało się zarejestrować 218 ataków w przeciągu 24 godzin. Aby zablokować wymienione powyżej strony, skorzystali oni z pomocy internautów.

czytaj dalej



Federalne Biuro Śledcze nazwało tę sprawę łamania praw autorskich jako jedną z największych tego typu w historii USA. Według ich szacunków, straty wywołane przez Megaupload wyniosły ponad pół miliarda dolarów.

Założyciel Megaupload i jego wspólnicy mieli ukryte 175 milionów dolarów na 64 kontach na całym świecie, a także pokaźną kolekcję samochodów (m.in. Rolls-Royce Phantom Drop Head Coupe. Maserati GranCabrio) oraz gadżetów (108-calowe telewizory LCD Sharpa). W zbiorach nie zabrakło nawet repliki Predatora z serii filmów pod tym samym tytułem.

Zamknięcie popularnego serwisu z plikami wpisuje się w debatę nad wprowadzeniem kontrowersyjnej ustawy SOPA, która umożliwiałaby Departamentowi Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych i właścicielom praw autorskich wnoszenie nakazów sądowych przeciwko stronom internetowym, które - w ich mniemaniu - łamią lub pozwalają na łamanie praw autorskich. W tym tygodniu, w ramach protestu przeciwko SOPA, na 24 godziny z internetu zniknęła m.in. anglojęzyczna wersja Wikipedii.

Lista niektórych stron, które padły ofiarami ataków:
niversalmusic.com, justice.gov, RIAA.com, MPAA.org, utahchiefs.org, hadopi.fr, copyright.gov, bmi.com, wmg.com, fbi.gov, fightfilmtheft.org, respectcopyrights.org, Whitehouse.gov oraz
www.zaiks.org.pl.

--------------------------


Internet Walczy z ustawą SOAP

Ponad 7000 stron internetowych wzięło udział w największym w historii internetu proteście. Cel? Powstrzymać amerykańską ustawę Stop Online Piracy Act (ustawa - Stop Piractwu w Internecie).
"Internet to najpotężniejsze narzędzie na świecie do tworzenia otwartego świata. Nie możemy pozwolić na to, aby nieprzemyślane prawo zatrzymało jego rozwój. (...) Dzisiejszy świat potrzebuje przywódców politycznych, którzy wspierają internet" - napisał Mark Zuckerberg, twórca i szef Facebooka, komentując protest internetu przeciwko ustawie SOPA. Tego samego zdania były miliony internautów. Sama tylko petycja wymierzona w SOPA, którą umieszczono na amerykańskiej stronie Google, zebrała ponad 5 milionów podpisów. Cała blogsfera eksplodowała milionami wpisów, wklejanych linków i haseł wspierających opozycję.

Strajk internetu przeniósł się także poza cyfrową rzeczywistość - ponad 2000 ludzi zebrało się na specjalnym wiecu w Nowym Jorku, protestując przeciwko zmianom w legislacji. "Nie ma potrzeby, aby amerykańskie sieci społecznościowe, blogi i wyszukiwarki cenzurowały internet, niszcząc rozwój globalnej sieci, dzięki której miliony Amerykanów mają pracę" - napisało w swoim oświadczeniu Google.

czytaj dalej



O co chodzi z tym SOPA?
W oryginalnym założeniu ustawa SOPA umożliwiałaby Departamentowi Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych i właścicielom praw autorskich wnoszenie nakazów sądowych przeciwko stronom internetowym, które - w ich mniemaniu - łamią lub pozwalają na łamanie praw autorskich. Według pierwotnych zapisów, umożliwiałby to blokowanie praktycznie każdej strony, która umieszcza treści uznawane na naruszające prawa autorskie. Teoretycznie wystarczyłby fragment filmu użyty w recenzji wideo albo jedno zdjęcie wykorzystane w ramach dowcipu, by cała strona trafiała pod pręgierz SOPA. Nic dziwnego, że wywołało to powszechne poruszenie w sieci.

Polska tez ma swoje 3 grosze:
http://i1.kwejk.pl/site_media/obrazki/2012/01/1f9cd37111dddd27fe645a8a49c09548.jpg?1327014287


Źródło:interia & kwejk